| 2010/09/07 | |||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||
To jest prawdziwe Ewa and pedofils, bo tam do gory (na wodzie xDD) jestem ja, a na dole są pedofile :D
Bo ja nic nie mówie, ale TO NIE JA MAM DZIEWCZYNE 5 LAT MŁODSZĄ, PAZUR!! Nie, żebym wskazywała palcem xD (kurwa, napisalam z duzej litery, niewazne xD)
aha, Pazur, Twoja dziewczyna jest genialna czasami xD
inna sprawa - mam ZAJEBISTĄ (nie nazwę tego inaczej) klasę, poza tym zajebistego nauczyciela od biologii, a co najlepsze, świetnych ludzi wokoło mnie :)
przyznaję się bez bicia - internet to duza, wazna czesc zycia. Uwielbaim was wszystkich :)
i tak jak mówię....
WYP! Uczę się xD
(ale dla Pazura, Ani, Jeremiego, Jędrka, Arka, Pelca, Olgi, Fenrisa, Kingi, Oli, Adama jednego i drugiego, Helenki, Leny, Beni... zawsze mam czas :D)
aha, jedna sprawa. Do osób z klasy. Jak nie wiadomo jak brzmi odpoweidz na jakies pytanie - to brzmi ono CHEMIA :D
ja chce miec zolwia w klasie :D:D
Za co?
Za miłość do morza i ojczyzny.
nie wiem czemu, ale mnie to rozpierdoliło xDD
- Właśnie sąsiad z przeciwka skarżył mi się na panów dobrodziejów!... - odparł z uśmiechem rządca.
- O cóż to?
- Że panowie chodzą nago... po pokoju...
Młody człowiek oburzył się.
- Zwariował stary czy co?... On może chce, żebyśmy się ubierali w futra w taką spiekotę?... Bezczelność! słowo honoru daję...
- No - mówił rządca - niech panowie raczą uwzględnić, że on ma dorosłą córkę.
- A cóż mnie do tego?... Ja nie jestem jej ojcem. Stary błazen! słowo honoru, i przy tym łże, bo nago nie chodzimy.
- Sam widziałem... - wtrącił rządca.
- Słowo honoru, kłamstwo! - zawołał młody człowiek rumieniąc się z gniewu. - Prawda, że Maleski chodzi bez koszuli, ale w majtkach, a Patkiewicz chodzi bez majtek, lecz za to w koszuli. Panna Leokadia więc widzi cały garnitur...
Przypatrzyłem mu się lepiej. Tak, to on, to jest ten sam mizerny młody człowiek, który podczas pierwszej bytności Wokulskiego u pani Stawskiej rzucił baronowej śledzia na głowę. Kochany chłopak!... Ale też nie zdarzyło mi się widzieć nic równie chudego i żółtego...
(...)
Sędzia zwrócił się do pani Krzeszowskiej.
- Cóż, pani wciąż nie chce trzymać tych panów?
- Za żadne skarby! - jęknęła pani baronowa. - Po całych nocach ryczą, tupią, pieją, gwiżdżą... Nie ma służącej w domu, której by nie zwabiali do siebie... Ach, Boże!... - krzyknęła odwracając głowę.
Sędzia był zdziwiony wykrzyknikiem, ale ja nie... Spostrzegłem bowiem, że pan Patkiewicz nie odejmując rąk od piersi nagle wywrócił oczy i opuścił dolną szczekę w taki sposób, że zrobił się podobny do stojącego trupa. Jego twarz i cała postawa istotnie mogła przerazić nawet zdrowego człowieka.
- Najokropniejsze jest to, że ci panowie wylewają oknem jakieś płyny...
- Czy na panią? - spytał zuchwale pan Maleski.
Baronowa posiniała z gniewu, ale umilkła; wstyd jej było przyznać się.
- Cóż dalej? - rzekł sędzia.
- Ale najgorsze ze wszystkiego (przez co nawet wpadłam w nerwową chorobę), że ci panowie po kilka razy na dzień stukają do mego okna trupią główką...
- Tak panowie robią? - zapytał sędzia.
- Będę miał honor objaśnić pana sędziego - odparł Maleski z postawą człowieka, który chce odtańczyć manueta. - Nam usługuje stróż domu mieszkającyt na dole; ażeby więc nie marnować się schodzeniem i wchodzeniem na trzecie piętro, mamy u siebie długi sznur, wieszamy na nim, co jest pod ręką (może czasem zdarzyć się i trupia główka), i... pukamy do jego okna - zakończył tak słodkim tonem, że trudno było przestraszyć się równie delikatnego pukania.
- Ach, Boże!... - krzyknęła znowu pani baronowa, zataczając się...
- Oczywiście, chora kobieta... - mruknął Maleski.
- Nie chora! - zawołała baronowa. - Ale wysłuchaj mnie, panie sędzio!... Ja nie mogę patrzeć na tego drugiego... bo on ciągle robi miny jak nieboszczyk... Ja niedawno straciłam córkę!... - zakończyła ze łzami.
- Słowo honoru, że ta pani ma halycunacje - rzekł Maleski. - Kto tu jest podobny do nieboszczyka?... Patkiewicz?... taki przystojny chłopak!... - dodał wypychając naprzód mizernego kolegę, który... w tej chwili właśnie już po raz piąty udawał trupa.
W sali wybuchł śmiech; sędzia dla uratowania powagi zanurzył głowę w papierach i po dłuższej pauzie surowo zapowiedział, że śmiać się nie wolno i że każdy, zakłócający porządek, ulegnie karze pieniężnej.
(...)
- Kiedyż panowie zapłacą dwanaście rubli kopiejek pięćdziesiąt za miesiąc styczeń? - spytał sędzia.
Pan Patkiewicz tym razem udał człowieka, który ma bielmo na lewym oku i lewą część twarzy sparaliżowaną; pan Maleski zaś pogrążył się w głębokim zamyśleniu.
- Gdybyśmy - rzekł po chwili - mogli zostać do wakacyj, to... Ale tak!... Niech nam pani baronowa zabierze umeblowanie.
- Ach, nic już nie chcę, nic... Tylko wyprowadźcie się, panowie! Nie mam żadnej pretensji o komorne... - zawołała baronowa.
(...)
- Ale my mamy do pani pretensję o szkody i straty! - odezwał się Maleski! - Kto słyszał o tej porze wymawiać przyzwoitym ludziom komorne?... Gdybyśmy nawet znaleźli lokal, to będzie taki podły, że przynajmniej ze dwu z nas umrze na suchoty...
Pan Patkiewicz zapewne w celu dodania większej wagi słowom mówcy zaczął poruszać uchem i skórą na głowie, co w sali wywołało nowy atak wesołości.
- Pierwszy raz widzę coś podobnego! - rzekł nasz adwokat.
- Taką sprawę? - spytał Wokulski.
- Nie, ale żeby człowiek uchem ruszał. To artysta!
Sędzia tymczasem napisał i przeczytał wyrok, mocą którego panowie: Maleski i Patkiewicz, zostali skazani na zapłacenie dwunastu rubli i pięćdziesięciu kopiejek komornego tudzież na opuszczenie lokalu przed 8 lutym.
Tu zdarzył się fakt nadzwyczajny. Pan Patkiewicz usłyszawszy wyrok doznał tak silnego wstrząśnienia moralnego, że twarz zrobiła mu się zieloną i - zemdlał. Szczęściem, padając trafił w objęcia pana Maleskiego; inaczej strasznie rozbiłby się nieborak.
Naturalnie, w sali odezwały się głosy współczucia, kucharka pani Stawskiej zapłakała. Żydki zaczęły pokazywać palcami na baronowę i chrząkać. Zakłopotany sędzia przerwał posiedzenie i kiwnąwszy głową Wokulskiemu (skąd oni się znają?), poszedł do swojego pokoju, a dwaj stójkowi prawie wynieśli na rękach nieszczęśliwego młodzieńca, który tym razem był naprawdę podobny do trupa.
Dopiero w przedpokoju, gdy złożono go na ławce, a jeden z obecnych zawołał, ażeby oblać go wodą, chory nagle zerwał się i rzekł groźnie:
- No, no!... tylko bez głupich żartów...
Po czym natychmiast sam ubrał się w palto, energicznie naciągnął niezbyt całe kalosze i lekkim krokiem opuścił sądową salę ku zdziwieniu stójkowych, oskarżonych i świadków.
(...)
Poczęliśmy wychodzić. Wokulski podał rękę pani Stawskiej, z którą wysunął się naprzód, ja zaś ostrożnie zacząłem sprowadzać staruszkę z brudnych schodów.
Mówiłam, że się tak skończy - upewniała mnie staruszka - ale to pan nie miałeś wiary...
- Ja nie miałem wiary?...
- Tak, chodziłeś jak struty... Jezus! Maria... A to co?...
Ostatnie te słowa skierowane były do mizernego studenta, który wraz ze swoim towarzyszem czekał przed bramą, widocznie na panią Krzeszowską. A myśląc, że ona wychodzi, ucharakteryzował się na trupa przed... panią Misiewiczową! Wnet poznał swoją omyłkę i zawstydził się tak, że pobiegł parę kroków naprzód.
- Patkiewicz!... stójże... już idą... - zawołał pan Maleski.
- Niech cię diabli porwą!... - wybuchnął pan Patkiewicz. - Ty zawsze musisz mnie skompromitować.
Usłyszawszy jednak hałas w bramie zawrócił się i jeszcze raz pokazał nieboszczyka... Wirskiemu!...
To już młodych ludzi ostatecznie zdetonowało; więc poszli do domu bardzo rozgniewani na siebie i każdy inną stroną ulicy.
Nimeśmy jednak dopędzili ich dorożkami, już znowu szli razem i ukłonili się nam z wielką galanterią.
i to :D
Brakujej mi powoli słów, życie jest piękne, a co najważniejsze - LUDZIE :)))) każdy, każdy. kocham was :)
aha, Nobel dla człowieka, który wymyślił tampony :) i dla tego, który wymyślił mężczyznę i kobietę :))
Taka jestem wdzięczna, osobie która sprowadziła mnie na ziemię. :)
07/09/2010 19:30:28
22/08/2010 0:08:40
20/08/2010 18:46:28
17/08/2010 16:00:10
15/08/2010 13:52:20
14/08/2010 1:28:42
09/08/2010 17:05:05
07/08/2010 13:07:51
Wszystkie wpisyendlessxnameless
stepien
johannn
akasza666
wonderfullbasketball
deimos0
truskawa5aga
olax91
Wszyscy znajomi